„Napitki Staropolskie” – skąd pomysł?

Na pomysł złożyło się wiele wątków. Kiedy jeszcze w Polsce rozpoczynałem swoją przygodę z wytwarzaniem domowych alkoholi, czyli nalewek i win, to prócz współczesnych receptur zainteresowały mnie także te starsze, jeszcze przedwojenne. Były pisane trochę innym językiem, niż ten, którego używamy obecnie. Komplikowało to trochę ich zrozumienie, a i same receptury wydawały mi się zbytnio skomplikowane w wykonaniu. Te poszukiwania przepisów na nalewki i wina, które naprawdę można nazwać recepturami „babuni” lub „dziadunia”, a nawet pradziadunia, naprowadziły mnie na artykuły o alkoholach wytwarzanych tradycyjnie w polskich domach, czy też dworach w poprzednich wiekach. Zainteresowały mnie szczególnie te, które wytwarzano z dziko rosnących owoców, a więc z czarnego bzu, jeżyn, jarzębiny, kaliny, dzikiej róży, tarniny, ałyczy i mirabelek. A także niemal zapomnianych już przez Polaków derenia i pigwy.

„Lepsze jest wrogiem dobrego”, więc po skosztowaniu dojrzałych napitków przyrządzonych z prawdziwych owoców od razu można poznać, że smaki współczesnych alkoholi sklepowych – wódek smakowych i tzw. nalewek, są sztuczne. Otrzymano je dodając do alkoholu esencje smakowe. Śmieszą mnie więc handlowe nazwy „Nalewek babuni” lub „Krupników” sugerujące nam naturalność wykonania przez kogoś, kto o nas dba. Moja babcia robiła wiśniówkę, a dziadek wino porzeczkowe z owoców z własnego ogrodu. Krupnik zaś w Polsce szlacheckiej był nalewką na miodzie z dodatkiem przypraw i ziół, a nie zwykłą czyściochą z chemicznym odorem. Uważam, że tradycyjne alkohole z domowym rodowodem powstały dzięki pasjonatom dobrego smaku, który znajdowali w otaczającej ich przyrodzie.

Pasjonat alkoholi tradycyjnych to ktoś, kto ma oczy otwarte na przyrodę dookoła niego. Kto czeka na kolejną porę roku z pewnych twórczych powodów. Czeka na kwiaty, pędy młodych gałązek i owoce na drzewach, by po ich zalaniu lub przefermentowaniu wydobyć z nich smaki i aromaty i utrwalić w nalewce, winie lub rzemieślniczym cydrze. Ktoś, kto wie, jak powstaje miód i jakie są jego gatunki w Polsce.

Od kilku lat interesuję się polskimi produktami spożywczymi wytwarzanymi wg tradycyjnych regionalnych receptur. Wiem jak wielu zdolnych ludzi wytwarza je profesjonalnie właśnie z pasji do tego, co dobre. Mam na myśli niedużych polskich producentów. Oni wciąż kontynuują to, co masowa produkcja odrzuciła ze względu na rywalizację ekonomiczną. Produkty, które dawniej wytwarzano w domach i na dworach, dziś powracają jako „Organic” lub „Eco”, a trendowi fastfood’u przeciwstawia się jakość spod znaku „SlowFood”. Bo do tego, żeby alkohol stał się smakołykiem, potrzebny jest czas.

Właśnie ze względu na tak wielu wspaniałych polskich rzemieślników dobrego smaku zdecydowałem się na sklep z alkoholami, które spożywano w Polsce już przed wiekami. Ku uczczeniu naszych tradycji, które z alkoholu potrafią zrobić dzieło sztuki. Wierzę, że „Napitki Staropolskie” sprzedają współczesne dzieła polskiej sztuki.

 

Opowiedzcie więcej o Waszej ofercie, gdzie i jaki alkohol można u Was kupić?

Oferujemy w sprzedaży siedem rodzajów polskiego alkoholu. Są to: piwa regionalne, cydry, wino, miody pitne, nalewki, destylaty i wódki. Pokrótce omówię każdy z nich:

– Wśród polskich piw sprowadzanych na Wyspy przeważają mocne lagery w puszce. A przecież choćby ze względu na rodzaj ziarna i drożdży oraz stopnia ich nachmielenia, występuje przynajmniej kilkanaście podstawowych gatunków piw dostępnych w Polsce. Szkoda ograniczać się do picia jednego rodzaju piw koncernowych, które w całej Europie smakują tak samo. Warto spróbować wszystkich gatunków piwa, aby znaleźć wśród nich nowe smaki. Dla zwolenników „SlowFood” mamy piwa niepasteryzowane.

– Cydry w Polsce są wytwarzane dwoma metodami: rzemieślniczą z soku świeżo wytłoczonego z jabłek lub gruszek oraz z ich zagęszczonych wersji. Te pierwsze przypominają lekkie, orzeźwiające wino. Natomiast te drugie oranżadę z alkoholem, podobną smakiem do angielskich ciderów dostępnych w sklepach.

– Ze względu na zimową porę z win oferujemy Grzaniec Galicyjski, czyli czerwone wino doprawione przyprawami korzennymi do podawania na gorąco.

– Z miodów pitnych mamy trzy podstawowe gatunki, różniące się między sobą zawartością miodu w stosunku do wody. Ma to wpływ na gęstość, słodycz oraz moc danego trunku. Są to napitki szlachetne, ponieważ te najgęstsze dojrzewały u producenta przez minimum osiem lat. Niektóre z miodów są w przepięknych, ozdobnych butelkach kamionkowych, przez co nadają się na elegancki prezent.

– Z nalewek mamy w tej chwili dwa rodzaje wiśniówki, która jest idealnym dodatkiem do deserów, a dzięki pięknej oprawie może służyć jako elegancki lub romantyczny prezent.

– Najbardziej znanym destylatem w Polsce jest prawdopodobnie śliwowica, kojarzona zazwyczaj jako produkt regionalny naszych górali. Niewtajemniczonym podpowiem, iż do zrobienia 10 litrów śliwowicy potrzebne jest niemal 100 kg śliwek. Właśnie taki pachnący śliwkami napitek mamy w swojej ofercie.

– Stawiając na jakość produktu wybraliśmy do swojej oferty wódkę „Dębową”. Jest ona światowej klasy, a sprzedawana w ozdobnych beczułkach i bukłakach, może być wspaniałym prezentem dla ważnych dla nas osób. Z czasem będziemy mieli w swojej ofercie także wódki regionalne.

 

Do kogo kierujecie ofertę?

Nastawiamy się na ludzi poszukujących nowych smaków. Stawiających na alkohol niszowy, raczej trudnodostępny na Wyspach. Ludzi znudzonych wytworami masowej produkcji. Tęskniących za tym, co jak najlepiej kojarzy im się z domem i regionem, z którego pochodzą. Nasz idealny klient to smakosz ciekawy nowych doznań.

Czy miody pitne cieszą się popularnością wśród Polaków?

Myślę, że niestety nie są one tak popularne, jak się to wydaje. Nasi klienci często mało wiedzą na temat miodów pitnych i sporo jeszcze go nie degustowało. Być może każdy z Polaków częściej tylko czytał o nich w lekturach szkolnych, niż osobiście poznał smak wina z miodu. Jeśli jednak już ktoś spróbuje tego zacnego trunku, ten kunszt smaku na pewno pozostanie mu długo w pamięci. Tak właśnie smakują miody pitne – jak wyborne, dojrzałe wino.

A jakim zainteresowaniem cieszę napitki staropolskie wśród Brytyjczyków? Chętnie korzystają z Waszej oferty?

Ponieważ dopiero oddajemy do użytku angielskojęzyczną wersję sklepu pod nazwą Traditional Taste, tylko jeden Brytyjczyk zrobił w nim zamówienie dlatego, że daliśmy mu namiary na ten sklep. Przed nami kampania reklamowa potrzebna do tego, by ten kto szuka dobrych trunków, mógł znaleźć naszą ofertę.

Natomiast w sprzedaży bezpośredniej muszę powiedzieć, że odnieśliśmy mały sukces ponieważ nasi znajomi Anglicy zasmakowali w piwach regionalnych i powoli stają się naszymi stałymi klientami. Mamy również smakosza śliwowicy wśród nich i sprzedaliśmy też kilka miodów pitnych.

Plany? Projekty? Nowości? Gdzie widzicie się za kilka lat?

Mamy zarówno wielkie plany, jak i konkretne projekty naszego rozwoju. Nie zdradzę ich tutaj ze względów strategicznych. Co do nowości to obiecuję więcej gatunków piwa regionalnego jeszcze tej wiosny. Wprowadzimy do oferty ciemne piwa typu stout i porter. Zaś z mocniejszych alkoholi mało jeszcze znane polskie wódki regionalne. To są trunki do delektowania się nimi w gronie najbliższych nam osób.

Odpowiadając na pytanie o to, gdzie widzę się za kilka lat, powiem, że chcę być producentem jednego z naszych narodowych napitków. Moim marzeniem jest nawiązać przy tym współpracę z ludźmi twórczymi i pełnymi pasji oraz dobrego smaku.

Dziękujemy serdecznie za wywiad, życzymy dalszego rozwoju, spełnienia wszystkich założeń, planów i marzeń!

Barbara Larysz.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here