Jarosław Maryszczak rozpoczął trening sztuki walki w wieku siedmiu lat w swoim rodzinnym mieście, na obrzeżach Krakowa. Od tamtej pory studiowali wiele form sztuk walki techniki walki w tym, Kung Fu, karate, judo, kick boxing, boks.

W Anglii jest od 12 lat, po roku od przyjazdu powrócił do sportu i tam   w Cambridge zaczął swoją przygodę z Tajskim Boksem. Zaledwie kilka lat później otworzył swoją szkołę  Praya Chang Muay Thai Boxing.

W życiu zawodowym jest ochroniarzem, od 3 lat prowadzi firmę MIB Security, która  oprócz ochrony imprez i osób oferuje szereg kursów.

Do Cambridge przyjechałeś w 2002r. Jak wyglądały Twoje początki na Wyspach?

Początki jak praktycznie dla każdego nie były łatwe. Dorywcza praca, słaba znajomość angielskiego. Z początku ciężko było znaleźć dobrą stałą prace, nie miałem kwalifikacji zawodowych oraz znajomości. O legalnej pracy mogłem w tamtych czasach pomarzyć.

Jak dałeś rady osiągnąć taki sukces? Masz  własną firmę, szkołę sztuk walki…

Kwestia leży w tym, że nie można się poddawać, trzeba określić sobie cel i dążyć do niego uparcie. Każdy ma wybór, ja też miałem mogłem się poddać siedzieć na ławce  i rozmyślać nad tym jak inni mają lepiej. Ja się nie poddałem znalazłem klub Muay Thai i powróciłem do treningów.

szkola

Skąd pomysł na otworzenie własnej szkoły Tajskiego Boksu?

Otworzyłem szkołę z myślą o ludziach którzy choć by ze względu na braku znajomości języka uniemożliwiały im uczęszczania na treningi. Po drugie samo to że treningi prowadzi polak było dla rodaków bardziej atrakcyjne. Uważam, że sport jest dobrą odskocznią od codziennych problemów, których na obczyźnie jest sporo.  Aktualnie trenują u mnie ludzie rożnych narodowościach.

Sport odgrywa w Twoim życiu ważną rolę, jakie wartości przenosisz z niego do życia codziennego?

Inni są uzależnieni od papierosów, inni od alkoholu ja od sportu. Nie wyobrażam sobie dnia bez treningu, w każdym aspekcie mojego życia przewija się sport. Dyscyplina, sumienność i jasny umysł, nawet przy zwykłej papierkowej pracy mi to pomaga.

Skąd się wzięło zainteresowanie sportem, jak wyglądały początki?

Mój tata Marek Maryszczak,  prowadził kadrę Judo w Krakowie TS Wisła. Gdzie spędzałem swoje najmłodsze lata zawodnikami i trenerami. Również prowadził sekcje w Dobczycach pod Krakowem, gdzie przeprowadziliśmy się i gdzie intensywnie trenowałem. Od tego się zaczęło i aż do teraz nie mogę przestać.

Gdybyś nie wybrał sportu, co mógłbyś robić?

Szczerze, to nie mam pojęcia co innego bym mógł robić. Sport zawsze był w moim życiu. Nigdy się nie zastanawiałem, co bym bez niego mógł robić. Nie wyobrażam sobie, że mogło by go zabraknąć w moim życiu.

Czy pamiętasz swój pierwszy sukces sportowy?

To była moja pierwsza walka Judo na zawodach w  ts Wisła Kraków. Płakałem żeby wystartować, nie chcieli mnie wystawić, gdyż byłem bardzo mały 7 lat, może 7,5.W końcu wypłakałem i mogłem walczyć. Wygrałem w ten dzień, to było to świetne uczucie.

Czy adepci Twojej szkoły mają na swoim koncie jakieś sukcesy?

Tak, choćby mój młodszy brat Kamil. Podczas UKMF Junior Super League w 2012 dotarł aż do finału. Choć nie wygrał jestem z niego ogromnie dumny. 

MIB

Zawodowo jesteś ochroniarzem, trzy lata temu otworzyłeś własną firmę ochroniarską. Co jeszcze proponujesz w obrębie swoich działań poza ochroną imprez i osób indywidualnych?

MIB Security oferuje kursy w zakresie; SIA Door Supervisor, SIA CCTV Operator, SIA Close Protection, Handcuff Training, First Aid, SIA Up-Skilling for Door Supervisors, które podnoszą kwalifikacje, dzięki temu można podjąć dobrze płatną prace w tej branży. Oferuję te kursy bo wiem z własnego przykładu, że ciężko znaleźć dobrą prace bez kwalifikacji. Wiem, że dzięki temu mogę pomóc innym.

Czym dla ciebie jest sukces?

Ciężko jest mi  odpowiedzieć na to pytanie, gdyż nie spoczywam na laurach. Cały czas podnoszę sobie poprzeczkę i wyznaczam nowe cele które uparcie staram się osiągnąć. 

Twoja recepta na sukces…

Na pewno ciężka praca, samozaparcie oraz mnóstwo wyrzeczeń. Dedykacja jak również zamiłowanie do tego co robisz.

 

Rozmawiała

Zuzanna Górnik

 

Zdjęcia: za zgodą Jarosława Maryszczaka

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here