Polacy nie gęsi i swój język mają. A im więcej tych języków, tym lepiej. Dwujęzyczność to pojęcie, które jest codziennością dla Polaków, którzy zdecydowali się na życie i pracę w Wielkiej Brytanii. To codzienność całkiem pożyteczna, za którą idą same korzyści. I zawsze można się nieźle ubawić, słuchając ludzi, którzy z dwóch języków próbują stworzyć jeden. Dzieci w tym temacie są mistrzami.

Dziwadła z dwóch języków

– Ciocia, a ja wiem jak wygląda prawdziwa fairy – z taką niezwykle ciekawą historią zwróciła się do mnie moja chrześniaczka. Oczywiście byłam bardzo ciekawa, jak wygląda ta fairy, którą Julia widziała. Opowiedziała mi z najdrobniejszymi szczegółami: – Ona ma takie małe body, takie maluśkie. I jeszcze ma taki nose. No wiesz, taki długi nose. I ta fairy zabiera zęby. I to jest true story – opowiadała Julka.

Ona mówiła, mnie się śmiać chciało, ale ten polsko-angielski dialog dał mi wiele do myślenia. Mózg ludzki to genialne narzędzie, a u dzieci pracuje w sposób wyjątkowy.

W sposób zupełnie naturalny dzieci uczą się języków – bardzo szybko potrafią przyswoić wiedzę i po prostu mówić – bez znajomości czasów, deklinacji, koniugacji i wszystkiego, co się wiąże z poprawnością językową. One po prostu mówią, bo tak trzeba, bo tego wymaga od dziecka sytuacja. Jeśli polskie dziecko przyjechało do Wielkiej Brytanii z rodzicami i chce się tu dogadać z kolegą z klasy – musi nauczyć się porozumiewać w obcym języku. I zazwyczaj nie jest to problemem. Kilka miesięcy wystarczy, aby nasz maluch świetnie sobie radził w kontaktach z rówieśnikami. Dzieci uczą się zawsze i wszędzie – wykorzystując swoją genialną dziecięcą logikę i dedukcję. I dobrze – niech się uczą. My – dorośli też się uczmy.

Podobnie jak dzieci – my Polacy jesteśmy w tej dobrej sytuacji, że nauka np. języka angielskiego przychodzi nam znacznie łatwiej niż np. Anglikowi nauka języka polskiego. Skoro potrafimy wymawiać tak trudne, szeleszczące i świszczące głoski jak „sz”, „cz” „rz”, „dż” i inne, to już żaden język nas nie złamie – a już na pewno nie język angielski.

Znajomość dwóch języków otwiera przed nami kolejne drzwi. Żebym nie była gołosłowna, wzmocnię tę tezę opinią Colina Bakera (profesor pedagogiki na Uniwersytecie w Wales), który o dwujęzyczności pisze w książce „A Parents and Teachers Guide to Bilingualizm” (1995)

Jakie zatem, według profesora Bakera, są zalety dwujęzyczności?

  1. osoba dwujęzyczna ma możliwość komunikowania się z większą niż osoba jednojęzyczna liczbą różnych grup ludzi.

  2. osoba dwujęzyczna posiada dwa lub więcej światy doznań
    Każdemu językowi towarzyszą różne sposoby zachowań, np. sposobu prowadzenia rozmów, jedzenia, odbierania sztuki, itp.

  3. osoba dwujęzyczna ma większe możliwości w znalezienia zatrudnienia w międzynarodowych przedsiębiorstwach.

  4. osoba dwujęzyczna może być łącznikiem między pokoleniami.

  5. osoba dwujęzyczna ma przewagę nad osobą jednojęzyczną w sposobie myślenia.
    Dwujęzyczne osoby posiadają dwa słowa na określenie przedmiotu lub zjawiska, co powoduje, że połączenie między słowem a pojęciem, które kryje się pod słowem nie jest sztywne. Takie myślenie rozwija u dzieci kreatywność i poszerza ich horyzonty myślowe.

  6. osoba dwujęzyczna wykazuje większą cierpliwość i wyrozumiałość niż osoba jednojęzyczna w kontaktach z osobami, które nie opanowały w pełni języka.

  7. dzieci posiadające dobrze rozwinięte dwa języki osiągają w teście inteligencji nieco wyższe wyniki niż dzieci jednojęzyczne

  8. wyniki badań z całego świata pokazują, że dwujęzyczne osoby wykazują więcej polotu i fantazji w sposobie myślenia niż osoby jednojęzyczne

  9. osoby dwujęzyczne mają o wiele większe wyczucie językowe niż osoby jednojęzyczne, są też bardziej wyczulone na niuanse językowe.

I co? Zgodzicie się z tymi tezami? Ja się zgadzam i ruszam do nauki.
A moich dzieci, po ostatnich zabawach z dwujęzycznym kuzynostwem, już namawiać nie muszę.

Lena z Erykiem grają na Wii w Super Mario Bros. Oboje trzymają piloty. Nagle gra się zatrzymuje. Poirytowany Eryk krzyczy do Leny:
Lena! Press one! Rozumiesz? Press one!
Zdumiona Lena patrzy na mnie i z grymasem mówi:
Mamo, ja nie wiem, co on do mnie gada.
I już wie, że musi nauczyć się angielskiego

Zatem,
Bye

Jaśko

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here