Kochani poznajcie kolejną pozytywną, która oprócz tego, że jest właścicieką firmy, zajmującej się personalnymi oraz biznesowymi rozwiązaniami graficznymi, bardzo mocno wpisała się  w charakter kampanii na rzecz promowania pozytywnego wizerunku Polaków mieszkających w Wielkiej Brytanii. Stworzyła niepowtarzalny kalendarz kierowany do wszystkich Polaków mieszkających w UK. Łączy w sobie cechy polskie jak i brytyjskie tworząc niepowtarzalny, zrozumiały tylko dla polskich emigrantów mieszkających w Wielkiej Brytanii „język”. Jest tym rodzajem produktu, który jest zrozumiały tylko dla tych Polaków, którzy znają smak życia w Wielkiej Brytanii. Ten kontekst czyni nas grupą wyjątkową. Oczywiście kalendarz należy traktować z dystansem, „z przymróżeniem oka” i niezbyt dosłownie. Ma bawić i rozweselać, dostarczając jednocześnie potrzebnych informacji. – mówi autorka projektu. 

 

Prowadzi Pani własną działalność gospodarczą, proszę opowiedzieć nam więcej o Pani firmie Pixels Design Studio. Jakiego typu usługi Pani oferuje i do kogo są kierowane?

10513363_844385568925166_3797184432749038420_nPixels Design Studio jest jeszcze bardzo młodą firmą (powstałą w 2014 roku), próbującą znaleźć swoje miejsce na rynku. Profil działalności skupia się wokół personalnych oraz biznesowych rozwiązań graficznych, skierowanych do klientów polskich, jak również każdej innej narodowości. W ramach działalności zajmuję się głównie projektowaniem materiałów reklamowych przeznaczonych do druku (takich, jak: ulotki, wizytówki, plakaty, broszury, menu restauracyjne, vouchery, katalogi, papeteria biurowa, jak i różnego rodzaju gadżety reklamowe), choć zdarzają się również zlecenia na strony internetowe. Realizuję również personalne projekty, głównie kalendarze zawierające rodzinne akcenty lub dotyczące pasji i zainteresowań. Jednak nabliższe memu sercu są projekty, które wymyślam sama. Projektuję je, drukuję i sprzedaję jako gotowe produkty. Ta część działalności sprawia mi najwięcej frajdy, choć również projekty zlecone przez klientów nie są pozbawione radości tworzenia i poczucia satysfakcji.

Gdybym zapytała o początki funkcjonowania Pani działalności, pomysł i dlaczego akurat w UK, czy pamięta Pani okoliczności, w których stawiała Pani pierwsze kroki?

Oczywiście, że pamiętam, było to całkiem niedawno. Choć gdyby zadano mi to pytanie dziesięć lat później, również nie miałabym problemu, aby na nie odpowiedzieć. Są takie chwile w życiu, które zostają w sercu na zawsze. Ta była jedną z nich. Decyzja o rozpoczęciu własnej działalności była wypadkową wielu czynników. Sprzyjające okoliczności zbiegły się w jednym punkcie. Pasję do grafiki komputerowej odkryłam w sobie dawno temu, szukałam możliwości, które pomogłyby mi realizować się w tym zawodzie. Będąc już w UK, pracowałam przez cztery lata jako grafik w małej firmie graficznej. Po jakimś czasie poczułam, że to za mało, że chciałabym czegoś więcej, ale nie bardzo wiedziałam jak się za to zabrać. W międzyczasie, aby zdobyć oficjalne kwalifikacje, postanowiłam rozpocząć studia na kierunku Graphic Design & e-Media w Leicester College. Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. Nie były to moje pierwsze studia, ale chyba jedyne, które dały mi tak wiele praktycznych umiejętności. Spotkałam tam wielu ludzi, teoretyków i praktyków, którzy z ogromną cierpliwością i życzliwością rozwiali wszelkie moje wątpliwości, wspierając na każdym kroku. Zapadła decyzja o założeniu działalności. Okazało się, że pod względem formalnym założenie działalności w Wielkiej Brytanii to bardzo prosta sprawa. Tutejsze prawo sprzyja młodym przedsiębiorcom, dając wachlarz możliwości. Początki prowadzenia działalności nie były łatwe, trzeba było się odpowiednio zorganizować, nawiązać relacje z klientami i dojrzeć do postawy „sama jestem sobie szefem i teraz wszystko zależy ode mnie”.1469799_994886207210260_3322267369551804917_n

Chcąc motywować naszych rodaków do działania, proszę powiedzieć, jakie korzyści płyną z prowadzenia takiej firmy, a z jakimi problemami musi się Pani zmierzać do tej pory, czy prowadzenie własnej firmy daje uczucie spełnienia?

Z prowadzenia własnej działalnosci płynie mnóstwo korzyści. Przede wszystkim poczucie wolności i niezależności. To, z kolei przekłada się na jakość pracy. Wolność wspomaga wyobraźnię, a niezależność daje możliwość uwolnienia się z sieci czyichś wymagań i oczekiwań, realizowania czyjejś wizji. Szczególnie jest to ważne w moim zawodzie i zawodach pokrewnych wymagających świeżego umysłu, kreatywności i często odwagi wyjścia poza schemat. Oczywiście nie da się zupełnie wyzwolić, szczególnie jeśli prowadzi się działalność usługową, gdzie klient ma swoje pomysły i wymagania. Natomiast otrzymuje się możliwość bycia prawdziwym wobec klienta, co daje pole do owocnej współpracy, nieograniczonej limitami narzuconymi niejako „z góry”. Poza tym, zyskuje się siłę, o której się wcześniej nie wiedziało. Takie poczucie sprawstwa. Przekonanie, że potrafię, że dam radę, że odważę się. Ciągle mam w głowie słowa zasłyszane z wykładu psychologa Jacka Walkiewicza: „Puk, puk. Strach puka do drzwi. Otwiera mu odwaga, a tam nikogo nie ma!”. Albo: „Zwycięzcy nigdy nie rezygnują, rezygnujący nigdy nie zwyciężają”. Człowiek zdaje sobie sprawę z tego, że chcieć to móc. Oczywiście bywają gorsze chwile. Zdarzają się problemy. Nie zawsze udaje się osiągnąć to, co się planowało. Powoduje to pewne frustracje i zwątpienia. Natomiast gorsze doświadczenia również wnoszą wartość w nasz rozwój, pozwalają zatrzymać się na chwilę i zadać pytanie: „Czy na pewno idę właściwą drogą? A może powinnam do problemu podejść z innej strony?”. To wszystko składa się na doświadczenie, uczymy się każdego dnia. Osobiście napotykam na drobne problemy, które przy trochę większym wysiłku można rozwiązać. Są one związane głównie z realizacją zleceń – wydrukiem, dostawą, płatnościami, terminowością, rzadziej z relacjami z kilentami. Utrudnieniem jest również poczucie, że jestem w pracy 24h na dobę, mój komputer jest zawsze włączony, a wtedy, kiedy inni relaksują się po pracy, ja obmyślam strategię na kolejny dzień, tydzień, miesiąc… Jest to ciężka praca, ale jeśli się lubi to, co się robi, można to robić bez przerwy. Moja praca daje mi mnóstwo radości i satysfakcji, spełniam się w niej każdego dnia. Celowo mówię, że spełniam się, a nie, że jestem spełniona, gdyż to oznaczałoby, że w mojej dziedzinie osiągnęłam już wszystko i nic już nie jest w stanie mnie zaskoczyć. A tak nie jest i mam nadzieję, że nigdy się tak nie stanie. Jest jeszcze jeden cytat, który przyświeca mi od momentu rozpoczęcia działalności, który sam w sobie mógłby stanowić odpowiedź na powyższe pytanie. Jest to wypowiedź Władysława Bartoszewskiego: „Są rzeczy, które warto i które się opłaca. Nie zawsze to, co warto, opłaca się. Nie zawsze to, co się opłaca, warto”. Odnosząc to do mojej działalności, mogę ze spokojem serca dodać, że są rzeczy, które jednocześnie i warto i opłaca się. I tego samego życzę wszystkim, którzy odnaleźli w sobie odwagę i podjęli trud.

cal2Teraz chciałabym porozmawiać o Kalendarzu Emigranta – skąd pomysł?

Pierwszy Kalendarz Emigranta został zaprojektowany na rok 2015. Powstał z myślą o Polakach w Wielkiej Brytanii, dla których oferty zarówno polskich, jak i brytyjskich kalendarzy nie były ofertami optymalnymi. Polskie kalendarze pielęgnowały łączność z ojczyzną, ale były oderwane od brytyjskiej rzeczywistości. Brytyjskie kalendarze natomiast nie odnosiły się do tego, co bliskie sercu Polaka, ale pozwalały orientować się w zastanej codzienności. Kalendarz Emigranta stał się niejako twórczą kompilacją najważniejszych cech obu kalendarzy (zawiera informacje o najważniejszych polskich świętach okolicznościowych, jak również o brytyjskich świętach i bank holidays), bawiąc przy okazji humorystycznymi ilustracjami i rymowankami w stylu „ponglish”. Jest tym rodzajem produktu, który jest zrozumiały tylko dla tych Polaków, którzy znają smak życia w Wielkiej Brytanii. Ten kontekst czyni nas grupą wyjątkową. Oczywiście kalendarz należy traktować z dystansem, „z przymróżeniem oka” i niezbyt dosłownie. Ma bawić i rozweselać, dostarczając jednocześnie potrzebnych informacji.

Kalendarz na rok 2015 cieszył się ogromną popularnością, obecnie pracuje Pani nad nowym projektem na 2016 rok, czym będzie się różnił od poprzedniego?

Projekt na rok 2016 jest przede wszystkim dużym ukłonem w stronę nabywców, którzy zechcieli podzielić się ze mną swoimi spostrzeżeniami na temat pierwszej edycji kalendarza. Wsłuchując się w ich głos dostrzegłam kilka elementów, które wymagają drobnej korekty. Nowy kalendarz będzie uzupełniony o listę imienin na każdy dzień roku. Ze względu na aspekt patriotyczny, będzie zawierał również listę ważnych dla historii Polski dat, które skłonią odbiorców do głębszej patriotycznej refleksji. Nie będzie to jednak kalendarz historyczny, nowoczesna humorystyczna formuła zostanie zachowana. Kolejnym ulepszeniem będzie rozmiar kalendarza. Będzie on dostępny nie tylko w rozmiarze A4 jak dotychczas, lecz również w rozmiarze A3.

Absolutną nowością w tym roku będzie „Dziennik Emigranta” rozmiaru A5 w formie książki. Jest on moją szczególną propozycją dla tych osób, które swój kalendarz lubią mieć zawsze przy sobie i chcą uczynić go bardziej personalnym, robiąc w nim własne notatki. Każda strona dziennika będzie poświęcona jednemu tygodniowi. Będzie zawierał to wszystko, co kalendarz plus kilka dodatków, na przykład polskie przysłowia na każdy tydzień, zmiany czasu, pory roku, więcej rymowanek i ilustracji oraz jak już wcześniej wspomniałam – miejsce na własne notatki. Jednak największym i najważniejszym dodatkiem konstytuującym wartość dziennika będzie „Motywator Emigranta”.

Jaki idee niesie ze sobą Pani kalendarz? Polacy mieszkający w UK zdecydowanie potrzebują motywacji, proszę zdradzić odrobinę tajemnicy o Motywatorze Emigranta?

Projekt kalendarza i dziennika wpisuje się w charakter kampanii na rzecz promowania pozytywnego wizerunku Polaków mieszkających w Wielkiej Brytanii, szczególnie w oczach ich samych. Temu ma służyć między innymi „Motywator Emigranta”. Strony „Motywatora” będą wpięte między karty dziennika, tworząc spójną całość. Na stronach tych będą prezentowane przykłady ogranizacji polonijnych działających w UK, pozytywne inicjatywy Polaków, przykłady ich działalności, zrzeszone grupy pasjonatów. Chcę pokazać Polakom, że warto działać, warto się rozwijać, podtrzymywać łączność z polską kulturą i tradycją, warto być przedsiębiorczym, że taka postawa procentuje. Ukazane przykłady to potwierdzą. Bardzo miło mi będzie również na kartach „Motywatora Emigranta” gościć Was, drodzy Pozytywni.co.uk! Mam nadzieję, że pozytywna wieść zawędruje razem z kalendarzem i dziennikiem pod dachy wielu polskich domów.

Gdzie można znaleźć szczegóły Pani oferty? Kiedy dostępny będzie nowy kalendarz?

Na razie trwają jeszcze prace nad nowym kalendarzem, przygotowuję się na nowy sezon próbując dopiąć wszystko na przysłowiowy ostatni guzik. Zarówno kalendarz, jak i dziennik dostępne będą w przedsprzedaży od 3 do 30 listopada. Warto wykorzystać ten czas, gdyż jest to czas promocyjnych cen. Od 1 grudnia rozpoczynamy wysyłkę oraz wracamy do standardowych cen. Przewiduję również konkursy, gdzie będzie można wygrać któryś z produktów. Sprzedaż będzie trwała do końca stycznia lub do wyczerpania zapasów. Tradycyjnie ostatnie egzemplarze trafią na aukcję i będą podlegały licytacji. Ze względu na bezpieczeństwo nabywców, sprzedaż i płatności będą odbywać się za pośrednictwem bezpiecznych platform takich, jak na przykład eBay i PayPal. Staram się również, aby moje produkty były dostępne w polskich sklepach na terenie całej Wielkiej Brytanii, aby kupujący mogli wziąć produkt do ręki zanim go zakupią. Mam nadzieję, że to się uda.

Aby być na bieżąco, zapraszam do śledzenia (i polubienia!) moich stron na Facebook-u:

https://www.facebook.com/Pixels-Design-Studio-736510539789909/timeline/

https://www.facebook.com/polskiekalendarzewuk

Oraz mojej strony internetowej (jeszcze w budowie):

http://pixelsdesignstudio.co.uk/

Tam będę informowała o wszelkich aktywnościach związanych z promocją i dystrybucją moich produktów, jak również podam bezpośrednie linki do miejsc, w których produkt będzie można zakupić.

Będą również ogłoszenia na grupach sprzedażowych na Facebook-u. Przewiduję również opcję linków sponsorowanych, aby wiadomości dotarły do możliwie największej liczby osób. Staram się również o reklamę w polskich mediach (prasa, radio, tv). Wykorzystam wszelkie możliwe środki, aby każdy mieszkający w UK rodak miał możliwość zapoznania się z moją ofertą.

Na końcu chciałabym zapytać o Pani osobiste zdanie na temat obecnej sytuacji Polaków w UK, czy po woli zmieniamy swój wizerunek w oczach nas samych?

Nasz wizerunek bardzo ucierpiał podczas ostatniej kampanii wyborczej. Staliśmy się kozłem ofiarnym politycznych rozgrywek. Nastroje społeczne nie zawsze nam sprzyjają. Natomiast uważam, że jako polska społeczność w UK robimy wiele, aby postrzegano nas pozytywnie i doceniano. Dojrzeliśmy również do doceniania siebie samych. Przestaliśmy myśleć o sobie jako o tymczasowych robotnikach, a zaczęliśmy zauważać, że mamy spory wkład nie tylko w brytyjska gospodarkę, ale również i kulturę. Asymilujemy się, pozwalamy innym poznawać naszą bogatą kulturę, polską kuchnię i zwyczaje. I również my zaczęliśmy w Wielkiej Brytanii widzieć coś poza ekonomicznie atrakcyjnym miejscem na szybki zarobek. Rozwój polskich inicjatyw, organizacji i stowarzyszeń pokazuje, że istnieje taka potrzeba i chęć, abyśmy my Polacy trzymali się razem i dążyli do lepszego, ciekawszego i bardziej satysfakcjonującego jutra.

Dziękuję, Anna Bobińska.

My również dziękujemy i życzymy dalszego sukcasu zarówno w prowadzeniu własnej firmy jaki i projekcie Kalendarz Emigranta

Barbara Larysz.

 

 

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here